Pewnie! Za łeb w łeb.
Łatwo mi się to napisało, by wyłączam pewne emocje i widzę nie Kamila, tylko mordercę. Pójdę krok dalej w założeniu, że nie jest on człowiekiem, tylko jakimś tam kryminalistą. Co możemy z nim zrobić? Oczywiście ubić, bo to najłatwiej. Nikomu już nie zaszkodzi, ale… nikomu też nigdy nie pomoże. Szkoda kurde! To może jednak zostawmy go przy życiu i zapuszkujmy, niech sobie duma za kratami. Istnieje szansa, że wyduma coś ciekawego i może będzie chciał dalej opowiadać swoją historię. Co mi to da w moim egoizmie? Będę miał kogo krytykować lub kim się zasłonić, jako tym gorszym. To już coś.
Może go kiedyś spotkam. Wtedy wiadomo, że nie skrytykuje, bo nie chcę dostać młotkiem. Pozostanie więc rozmowa, która raczej nie oprze się na pięknie krajobrazów, jakie go do tej pory otaczały. Będzie raczej o ciemnej stronie księżyca. O ile znam swoje tendencje do słuchania i jednoczesnego myślenia, dojdę zapewne do wniosku, że życie przestępcze pomimo swych korzyści materialnych jest jednak parszywe i nie będę takiego wiódł. Tak, zdecydowanie wolę zasypiać i budzić się przy ukochanej niż w puszce.
Kamil i jego przyszłość mogą być kiedyś pożyteczne choćby dlatego, że tylko ktoś, kto siedział w więzieniu może mnie przekonać o jego dyskomfortach. Zmieniam zatem zdanie i proponuję pozostawić gościa przy życiu.
Kamilu (to już będzie poważnie), dzięki, że jesteś. Łączę się z Tobą w modlitwie.
Witaj Eva, dziękuję za Twój komentarz. Tak sobie myślę, że kara śmierci nie załatwia sprawy. Jest wiele krajów , w których ona jest wykonywana a niestety wciąż są ludzie którzy zabijają innych. Staram się zrozumieć Twoje zdanie, a tak naprawdę powód dla którego tak piszesz. Ja nie potrafię tak jednoznacznie ocenić i wydać osąd być może dlatego, że o Kamilu wiem więcej. Tak sobie myślę i zdaję pytanie czy rzeczywiście my ludzie możemy osądzać innych. Czy my ludzie powinniśmy osądzać tych, którzy już zostali osądzeni…? To pytania, które sobie często zadaję i kiedy jest ten czas pytań do samego siebie kiedy są wahania zawsze sięgam do swojej wiary i do stwierdzenia, że gdybym chciał śmierci innych niczym nie różniłbym się od tych, którzy robią to z premedytacją i wtedy wiem, że nie mam prawa oceniać człowieka, mogę odnosić się tylko do jego zachowania. Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dziękuję za komentarz AC
]]>