18 listopada 1997 to dzień, w którym zmieniło się życie Tomka i jego najbliższych. On miał wtedy 11 lat i był normalnym dzieckiem, zdrowym łobuziakiem.

Wtedy, w listopadzie na boisku szkolnym Tomek dostał wylewu samoistnego do mózgu. Jego życie zmieniło się i to bardzo. Pierwsze konsultacje lekarskie sprowadzały się do tego, że proponowano aby rodzice podpisali zgodę na transplantację organów Tomka dla kogoś innego. Nikt nie wierzył, że Tomek będzie żył…

Nikt z wyjątkiem rodziców.

Poznałem Tomka podczas Kongresu Giant of Life. Wczoraj byłem u niego w domu i miałem przyjemność poznać największych z „Gigantów Życia”. To niesamowite – jego rodzice i on sam Tomek właśnie rozpoczął pracę nad swoją książką, w której opowie swoją historię ze szczegółami. Ja za jego zgodą dzielę się tylko pewnymi informacjami, które zostaną rozwinięte już w samej książce, przez samego autora  Giganta Gigantów. Podczas naszego pierwszego spotkania, kiedy Tomek do mnie podszedł, powiedział:

,,Mam marzenie, chciałbym opowiedzieć swoją historię“

Wysłuchałem tego wtedy i wiedziałem, że to niezwykły człowiek. Człowiek z marzeniem i wielką odwagą. Po naszym wczorajszym spotkaniu wiem dlaczego i wiem też, że jego marzenie się spełni.

Ten facet, który jest dość znacznie ograniczony ruchowo powiedział do mnie:

,,Odwaga jest wtedy kiedy my tego chcemy, wigilia jest wtedy kiedy my tego chcemy. To nasza decyzje.“

Opowiedział też historię o swojej koleżance Justynie podczas pobytu w sanatorium, która miała duży problem z nogami i poruszaniem się – bała się zejść z małej górki. Ale on wtedy był przy niej i wołał ,, dawaj możesz“. Później mi to zdarzenie skomentował:

,,Justyna nie wierzyła, że może zejść ze skarpy, ale ja w nią wierzyłem“

To niesamowite kiedy jesteś z człowiekiem, który pomimo swojego upośledzenia fizycznego i ciągłej walki ma tyle siły odwagi i wiary, że mógłby tym obdzielić cały świat.

To niesamowite kiedy widzę chłopaka, który prawie 4 miesiące leżał w śpiączce, a obok niego widzę jego tatę o imieniu Józef, który każdego dnia kiedy Tomek spał, czytał mu książki, opowiadał historię, pokazywał zdjęcia. To niesamowite kiedy widzę obok Tomka kobietę – jego mamę – która w tym czasie z szóstką dzieci walczyła każdego dnia o kolejny dzień. To niezwykłe jak patrzysz na Tomka, a on Ci mówi:

,,Moje życie to po prostu życie”

Jestem przekonany, że historia, którą Tomek sam Wam opowie, poruszy nie jedno serce i w nie jedno serce wleje tyle odwagi, ile będzie potrzeba żeby wziąć się za bary z życiem.

Jestem szczęśliwy, kiedy spotykam na swojej drodze ludzi, którzy swoim życiem są świadectwem tego w co ja wierzę i czego doświadczam. Są świadectwem tego, że nie ma takiego upadku, z którego nie można by się podnieść i nie ma takiego miejsca na świecie, w którym byłbyś sam i skazany tylko na siebie. Zawsze jest Bóg i zawsze znajda się osoby, które Ci pomogą i w Ciebie uwierzą.

Pozdrawiam serdecznie i obiecuję jeszcze kilka niesamowitych historii. Historii przez życie pisanych.
Andrzej Cichocki