Przyczyna i skutek. Już w IV wieku p.n.e. Arystoteles sformułował twierdzenie, które jest żywe i aktualne do dnia dzisiejszego. Będzie też aktualne w przyszłości. Twierdził On, że ,,…nic się na ziemi bez przyczyny nie dzieje…“[1] Wielki uczony twierdził, że światem, w którym żyjemy rządzą prawa i zasady, a nie przypadek i szczęście. Wszystko ma swoją przyczynę, swój powód – bez względu na to czy tę przyczynę znamy, czy też nie. Nie ma też, znaczenia czy wierzymy w te prawa i zasady. Tak jak nie ma znaczenia czy wierzę w grawitację czy też nie, fakt jest taki, że jeżeli skoczę z 10 piętra bez żadnych urządzeń zabezpieczających z pewnością nie polecę do góry. Prawo przyciągania ziemskiego zadziała i z pewnością skieruję się w dół – jak szybko, zależy np. od mojej wagi.
Prawo przyczyny i skutku towarzyszy mi od zawsze i pewnie w Twoim przypadku jest dokładnie tak samo. Co więcej, tak samo jak ja, nie zawsze zwracasz uwagę na tę zależność.
Już jako mały chłopak kiedy narozrabiałem, dostawałem burę od rodziców, a że byłem bardzo aktywny zdarzało się to dość często. Oczywiście skutek był odzwirciedleniem przyczyny. Kiedy rozmiar mojego działania był bardziej dotkliwy, skutek czyli kara, była również bardziej dotkliwa. Ale również działało to w drugą stronę – kiedy zrobiłem coś pozytywnego skutek był przyjemny albo bardzo przyjemny. Pamiętam kiedy miałem 6 lat, w moim rodzinnym mieście zostały zorganizowane zawody sportowe z okazji ,, Dnia Matki“. Jako przedszkolak zmierzyłem się z uczniami 1 i 2 klasy szkoły podstawowej w dwóch dyscyplinach. Pierwszą dyscypliną był bieg sprinterski na stadionie od bramki do bramki. Było nas zbyt wielu żeby ustawić wszystkich w jednym biegu na bieżni, więc zawodnicy rozciągali się na całej szerokości boiska. Druga dyscyplina to wyścigi na rowerach – jedno okrążenie dookoła stadionu. Oczywiście przed tymi zawodami próbowałem biegać szybko jak tylko mogłem dookoła bloku, w którym mieszkałem. Opłaciło się – dobiegłem na linię mety jako pierwszy. Kiedy prowadzący podszedł do mnie z mikrofonem i spytał z której szkoły i klasy jestem odpowiedziałem dumnie – z przedszkola nr 3! Kiedy stanąłem na podium, czułem się jak zwycięzca – do dziś pamiętam tę chwilę. Dostałem medal i samochód plastikowy – to było coś. Moi rodzice, a szczególnie mama, płakała z radości. Wtedy doświadczyłem, że w życiu warto jest być najlepszym, ale też doświadczyłem tego, że nie można być najlepszym we wszystkim. Wyścigi rowerowe nie poszły mi już tak dobrze – byłem 4 – znalazłem się poza podium. Kiedy dziś wspominam ten dzień widzę prawo przyczyny i skutku. Za dobre osiągnięcie dostałem nagrodę. Prawo przyczyny i skutku zadziałało – jesteś najlepszy, dostajesz nagrodę. Za słabsze osiągnięcie nagrody nie było, co potwierdziło również ścisłą zależność między przyczyną i skutkiem. To doświadczenie pokazało mi również, tak zwane zależności pośrednie, jak przygotowanie do startu oraz bardzo ważny aspekt nastawienia. Bardziej lubiłem biegać i tej dyscyplinie poświęciłem więcej czasu, co dało określony rezultat, ale też naukę , że odpowiednia praca daje wymierne wyniki. Brak treningu na rowerze też dał określony wynik. A gdybym wówczas nie podjął takiej decyzji i nie stanął na linii startu? Co by było? Czy odkryłbym w sobie talent lekkoatletyczny, który rozwijałem przez kolejne lata? Czy poczułbym smak wygranej, ale również smak porażki? Niby prosta, przypadkowa decyzja. Ta decyzja w wielkim stopniu zaczęła kształtować moją osobowość – dała mi wiarę, że mogę wiele osiągnąć, jeżeli tego bardzo pragnę i jeżeli wykonam odpowiednia pracę.
W 2007 roku miałem zaszczyt i wielką przyjemność uczestniczyć w szkoleniu znanego autorytetu w zarządzaniu D.H Maistera, który posłużył się doskonałym przykładem. Pan D.H. Maister we wcześniejszym okresie swojej kariery zawodowej był wykładowcą na Harvardzie. Kiedyś jego siostrzeniec rozpoczynając studia przyszedł do wuja (Devida) i zadał bardzo konkretne pytanie:
– Wuju, co zrobić żeby osiągać dobre wyniki na studiach? Proszę zdradź mi tę tajemnicę – przecież jesteś wykładowcą i znasz to lepiej niż kto inny.
– No wiesz… musisz chodzić na zajęcia, uczestniczyć w nich, przygotowywać się do nich, pisać prace, chodzić na egzaminy.
– Ależ wuju, nie o to mi chodzi, są na pewno jakieś tajemnice sukcesu – coś co jest łatwiejsze i działa.
– No wiesz… musisz robić to, o czym powiedziałem – chodź do szkoły na zajęcia , ucz się i będzie wszystko ok.
– Ale wuju, to przecież nudne. Jest tyle innych ciekawszych i bardziej interesujących zajęć na studiach niż uczenie się.
– Tak to prawda, ale jeżeli chcesz osiagnąć określony wynik, musisz wykonać określoną pracę. Musisz zrezygnować z pewnych przyjemności dnia dzisiejszego, na rzecz pewnych korzyści w przyszłości.
Jak często występujemy w roli przykładowego ,,wuja“ lub ,,studenta“ – osoby, która rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu osobistym lub zawodowym. Jakże często wiedząc, że już czegoś próbowaliśmy lub czegoś zaniechaliśmy, robimy to po raz kolejny licząc, że efekt będzie inny. Ja już nie mam złudzeń i jestem pewny, że Ty również. Jeżeli chcesz być efektywny, skuteczny i szczęśliwy, powinieneś wziąć do siebie prawdę, która mówi:
,,… że robić cały czas to samo i liczyć że skutek będzie inny jest poprostu głupotą“[2].
Świat złudzeń jest przyjemny i daje nadzieję, ale nie rozwija nas, ani nie posuwa do przodu. Popycha nas w kłopoty, problemy i trudnosci życiowe. Co myślisz inaczej? No to pogadajmy na argumenty…
Obserwujesz ludzi wokół siebie? Widzisz pewnie takich, co żyją inaczej niż Ty. Takich, co to cwaniakują i każdego dnia pieprzą inną kobietę. Tak – pieprzą – bo przecież tego miłością nie nazwiesz. O nim mówią ,,ale gość‘‘, a o niej ,,ale kurwa“. Robią to samo, a oceniani są różnie. Wiesz dlaczego? Bo Ci co mówią ,,ale gość‘‘ też by tak chcieli, ale nie chcieli by takiej żony jak ona. I gdzie tu sprawiedliwość?! Te same czyny, inne oceny i złudzenia. Tylko, że takie życie do niczego nie prowadzi. Rozwala świat kawałek po kawałku robiąc krzywdę innym, aż wreszcie rozwala świat głównych bohaterów sytuacji. Głównych aktorów, którzy na własne życzenie rujnują sobie życie. Nie można robić innym krzywdy i jednocześnie być szczęśliwym. Nie można walić rogi i samemu nie zostać rogaczem!
Przyczyna i skutek, przyczyna i skutek. Nasze dzisiejsze działania i wybory kształtują nasze „jutro”. Nasze decyzje są tylko nasze, nasze reakcje są tylko nasze – zawsze są pochodną czegoś i zawsze do czegoś prowadzą. Tak jest w moim przypadku, ale dokładnie tak samo jest w Twoim przypadku. Fundamentalne prawo przyczyny i skutku działa wobec każdego z nas bez wyjątku, bez względu na nasze emocje czy przekonania.
To prawo jest potężne i jest punktem wyjścia do wszystkiego innego bo mówi nam, że jesteś odpowiedzialny za swoje działania. Jesteś odpowiedzialny za to, kim byłeś, za to kim jesteś i kim będziesz. Jesteś odpowiedzialny za siebie. Nie możesz mieć złudzeń ani usprawiedliwień. Jesteś jedynym, który może osiągnąć sukces osobisty lub porażkę osobistą. Niestety Twój sukces lub porażka oddziałują na innych, bo nie jesteś sam – żyjesz w społeczeństwie. Jesteś jedynym, który wybiera swoją drogę. Możesz być Królem samego siebie, lub niewolnikiem innych. Jeżeli zaakceptujesz to prawo i zastosujesz w życiu codziennym, będziesz Królem – osiągniesz sukces osobisty, a Twoja skuteczność w działaniu i odpowiedzialność za Twoje działania osiągną niebywałe rozmiary. Aby to się wydarzyło, już dziś musisz zmienić swój sposób myślenia. Podjąć decyzję – i to tę właściwą!
,, Wielkość człowieka nie polega na tym, że jest wstanie zmienić świat, ale na tym, że potrafi zmienić samego siebie”
Mahatma Gandhi
[1] Twierdzenia bliske Arystotelesowi głosili również inni wielcy filozofowie i mędrcy jak np. Sokrates (470p.n.e – 399 p.n.e)
[2] ,,Robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów jest szaleństwem” wg. Alberta Eisteina
Pozdrawiam,
Andrzej Cichocki
wg Mnie jest jedyna zasada współczesnego swiata, ktora jest prawdziwa 🙂
Dobre spostrzeżenie apropo postrzegania przez społeczeństwo kobiety i męzczyzny w sytuacji przelotnej znajomości. Niesprawiedlie, jednakże bardzo prawdziwe